Inna dusza

- Dwa tygodnie temu przyszła mi do głowy myśl, by zabić Dominikę. Nie wiem czym to było spowodowane, ale czułem, że wzbiera we mnie agresja. Obmyśliłem jak dokonam zabójstwa – powie Jacek B., 13 maja 1999 r., po całonocnym przesłuchaniu. Nad ranem śledczy usłyszy, że to nie była jedyna ofiara zatrzymanego. Nareszcie się z tego wyzwoliłem – doda na koniec. Sąsiedzi będą się dziwić; to w końcu całkiem dobry chłopak był. Uprzejmy, z normalnej rodziny, nie pił, nie palił. W szkole, co prawda, nie szło mu dobrze, za to w cukierni był wzorem dla innych. Właściciel zakładu powie: Najlepszy z moich uczniów: dokładny, wręcz pedantyczny, do tego artystyczna żyłka. Na 650-lecie Bydgoszczy zrobił makietę zabytkowych spichrzy z czekolady i herbatników. Na wizję lokalną do mieszkania zamordowanej 16-latki wejdzie z promiennym uśmiechem. Spokojnie wskaże miejsca, gdzie schował zakrwawione ubrania i narzędzia zbrodni: tłuczek do mięsa i nóż. Równe dwadzieścia lat później, Michał Siegoczyński, reżyser ceniony za przenikliwą obserwację postaci, o których mówi ze sceny, bierze na warsztat historię bydgoskiego mordercy. Czym jest ów „pierwiastek zła”, który świadkowie procesu rzekomo widzieli w oczach oskarżonego? Czy chęć destrukcji przychodzi z zewnątrz, czy jest uśpiona w każdym z nas? I w końcu, co może czuć człowiek, kiedy pozbywa życia drugiego człowieka?